No i wróciliśmy do Brzydgoszczy. Cieszymy się jak cholera ;)
Nad morzem było fajnie. Zimno, ale fajnie. I intensywnie. Ja osobiście jestem padnięta... do tego wszystko mnie boli po inauguracji sezonu nordic-walkingowego ;) Teraz mam zamiar trenować codziennie, trzeba poprawić kondycję, by, jak już się zaczną wiosenne sesje, nie jęczeć, że kręgosłup nie wyrabia. Wtajemniczeni wiedzą co mówię ;)
A od jutra biorę się za obrabianie fotek. Ł. doniósł, że ponoć pstryknęliśmy ich ok. 1500... przerażająca liczba ;) Z drugiej strony było tyle ciekawych rzeczy, że nie sposób było nie pstrykać, ale jak przypuszczam wiele zostanie w "rodzinnym" albumie.
Pozdrawiam majówkowo i zachęcam do częstych odwiedzin. Przy takiej ilości zaległych zdjęć, możecie spodziewać się częstych aktualizacji :)
Yaffka :)
Poniżej fragment ogrodu Międzyzdrojskiej Villi Zdrój która wręcz tonie w kwiatach!!!


0 komentarze:
Prześlij komentarz